Głos strażaków ochotników
Ochotnicza Straż Pożarna opublikowała w mediach społecznościowych apel skierowany do mieszkańców. Strażacy zwracają uwagę na problem, z którym mierzą się podczas codziennej służby – komentarze i pretensje dotyczące czasu dojazdu na miejsce zdarzenia. Jak podkreślają, zanim ochotnik dotrze do akcji, musi najpierw dotrzeć do remizy.
Droga do remizy to nie uprzywilejowanie
W odróżnieniu od strażaków Państwowej Straży Pożarnej, którzy pełnią służbę zawodową, ochotnicy często wyruszają z domu, pracy lub innego miejsca, w którym akurat przebywają. Do remizy jadą własnymi samochodami, które nie są pojazdami uprzywilejowanymi. Oznacza to, że muszą przestrzegać przepisów ruchu drogowego jak każdy inny kierowca.
Strażacy zaznaczają, że mają określony czas na dotarcie do remizy, ale nie mogą ignorować bezpieczeństwa własnego i innych uczestników ruchu. Jak sami zauważają, gdyby po drodze doszło do wypadku, pojawiłyby się kolejne komentarze – tym razem o tym, że „jechał jak wariat”.
OSP często dociera szybciej niż PSP
W apelu zwrócono uwagę, że jednostki OSP często docierają na miejsce zdarzenia przed Państwową Strażą Pożarną. Nie wynika to z wolniejszej jazdy zawodowców, lecz z odległości, jaką muszą pokonać poszczególne jednostki. Strażacy podkreślają, że nie rywalizują z PSP – wszyscy mają ten sam cel: ratować życie, zdrowie i mienie.
Utrudnianie działań ratowniczych
Kolejnym poruszonym problemem jest utrudnianie działań ratowniczych. Zdarza się, że podczas akcji strażacy nie mogą wjechać bezpośrednio na posesję, ponieważ dojazd jest zbyt wąski, zastawiony samochodami lub brakuje miejsca. Wówczas pojazd ustawiany jest na poboczu lub w innym bezpiecznym miejscu, a działania prowadzone są stamtąd.
W takich sytuacjach zdarzają się pretensje kierowców, którzy żądają przerwania działań, wyłączenia pomp i usunięcia pojazdu, ponieważ muszą przejechać. Strażacy apelują o zastanowienie się, co jest w takiej chwili najważniejsze. Akcja ratownicza to nie postój na drodze, który można przerwać na każde żądanie – liczy się czas, bezpieczeństwo i współpraca.
Strażak OSP to też człowiek
Na koniec strażacy przypominają, że ochotnik to ktoś, kto często zostawia rodzinę, przerywa pracę, wstaje w środku nocy i jedzie pomagać innym. Robi to dobrowolnie, poświęcając swój czas i narażając własne bezpieczeństwo. Nie oczekują oklasków ani specjalnego traktowania – proszą jedynie o zrozumienie, cierpliwość i szacunek, aby mogli spokojnie i bezpiecznie wykonywać swoją służbę.
„Pamiętajmy, że po drugiej stronie syreny, wozu strażackiego i munduru są ludzie, którzy przyjechali pomagać” – podkreślają strażacy OSP.
Źródło: OSP Popów
Fot. facebook.com

